piątek, 24 września 2010

Bohater 5. kolejki - Grafite

Bohaterem rozegranej w środku tygodnia kolejki zostaje powracający do świetnej dyspozycji brazylijski napastnik Grafite. Jego dwie bramki strzelone na wyjeździe Hamburgowi pomogły Wilkom odnieść bardzo cenne zwycięstwo. Nasz wybór nie podlega dyskusji.

Kariera Grafite jest niesamowita. W pierwszych latach obecnego stulecia należał do obiecujących i wyróżniających się napastników młodego pokolenia. Występował w czterech brazylijskich klubach pierwszoligowych. Znakomicie szło mu w Goiás i São Paulo, dzięki czemu w 2005 roku zadebiutował w reprezentacji Brazylii (dotychczas 4 mecze i 1 gol). Nie pomogło mu to jednak w transferze do liczącej się europejskiej drużyny. Zawitał do francuskiego przeciętniaka Le Mans. Szybko się tam odnalazł i nie rozczarował, choć jego ówczesna średnia 0,33 bramki na mecz budzi zdumienie wobec późniejszych wyczynów w Bundeslidze.

Ale od początku. Edinaldo Batista Libânio (to jego pełne nazwisko) urodził się 2 kwietnia 1979 w mieście Jundiaí (stan São Paulo). Zaczynał w trzecioligowych klubikach - ten okres jest okryty mgiełką tajemnicy, więc raczej nie był jednym z tych młodych zdolnych chłopaczków z Copacabana. W profesjonalnym futbolu zjawił się dopiero w wieku 22 lat - zawitał do Santa Cruz Recife. Potem często zmieniał drużyny, przez pół roku kopał piłkę nawet w Korei Południowej (FC Seul), ale nie porwał tłumów. Po powrocie do Brazylii zabłysnął skutecznością i w efekcie trafił do wspomnianego wcześniej UC Le Mans.

We Francji spędził niecałe dwa lata, by u schyłku lata 2007 przybyć do niemieckiego Wolfsburga. Felix Magath wiedział co robi, bowiem Brazylijczyk z 11 golami został najlepszym strzelcem zespołu. Jego partnerem w napadzie był sprowadzony kilka tygodni wcześniej ponoć obiecujący Bośniak Edin Džeko. Żaden z nich nie mógł przypuszczać, że stworzą jeden z najskuteczniejszych duetów w historii Bundesligi, w dwóch następnych latach zgarniając korony króla strzelców. Proszę sobie wyobrazić, że ci dwaj dżentelmeni w ciągu trzech lat strzelili dla Wilków 115 goli w lidze. Średnio pakują więc niemal 40 bramek na sezon.

W dodatku w sezonie 2008/2009 Wolfsburg dokonał rzeczy niebywałej i wywalczył swoje pierwsze mistrzostwo Niemiec. Grafite był bezkonkurencyjny - zdobył 28 goli (w 25 meczach!). Ostatnim, który strzelił więcej, był Karl-Heinz Rummenigge (1980/1981). Pięć razy dostał od Kickera notę 1 (klasa światowa), a swój chyba najlepszy mecz w życiu rozegrał akurat przeciwko potężnemu Bayernowi Monachium. Przypomnijmy, wiosną 2009 Bawarczycy próbowali walczyć z rewelacyjnym Wolfsburgiem - niestety na Volkswagen Arena przegrali 1:5, co było jedną z najbardziej spektakularnych klęsk w ich historii. Grafite zdobył wówczas Bramkę Roku 2009, ośmieszając po kolei kolejnych defensorów z Monachium. Warto:


Kolejne rozgrywki nie były już tak udane, ale i tak 52 gole w 84 meczach mówią same za siebie (średnia 0,64).

Sezon Drużyna Liga Mecze Bramki
2001Santa Cruz RecifeBrazylia 1225
2002Grêmio Porto AlegreBrazylia 160
2003FC SeulKorea Płd. 190
2003Goiás ECBrazylia 11912
2004São Paulo FCBrazylia 13817
2005São Paulo FCBrazylia 160
2005/06Le Mans UCFrancja 1113
2006/07Le Mans UCFrancja 13412
2007/08Le Mans UCFrancja 162
2007/08VfL WolfsburgNiemcy 12411
2008/09VfL WolfsburgNiemcy 12528
2009/10VfL WolfsburgNiemcy 13011
2010/11VfL WolfsburgNiemcy 152
Brazylia 19134
Korea Południowa 190
Francja 15117
Niemcy 18452

SUKCESY:
- São Paulo FC: Copa Libertadores 2005, Klubowe Mistrzostwo Świata 2005
VfL Wolfsburg: Mistrzostwo Niemiec 2009, Król Strzelców Ligi Niemieckiej 2009, Piłkarz Roku w Niemczech 2009

Poprzedni laureaci:

1. - Ruud van Nistelrooy (Hamburger SV)
2. - Patrick Herrmann (Borussia Mönchengladbach)
3. - Nuri Şahin (Borussia Dortmund)
4. - Shinji Kagawa (Borussia Dortmund)

czwartek, 23 września 2010

Buk jest miłością (4)

Witamy po raz czwarty. Faworyci znów nas zawiedli, zwłaszcza Werder, któremu odechciało się strzelać bramki. Również Bayern zaczął zdradzać podobne upodobania. Z Schalke - jak pisaliśmy - było spore ryzyko. Oto podsumowanie:

VfL Wolfsburg - Hanower 96 1 (1.55) - 9/10 j. -> 13,95 j.
VfB Stuttgart - Borussia M'gladbach 1 (1.75) - 7/10 j. -> 12,25 j.
FC Schalke 04 - Borussia Dortmund 1 (2.20) - 5/10 j.
Bayern Monachium - 1. FC Kolonia (handi 0:2) X (4.20) - 4/10 j.
Werder Brema - 1. FSV Moguncja 05 obie strzelą (1.50) - 6/10 j.

Razem:
Postawionych: 65 j.
Trafionych: 4/10
Bilans: -16,38 j.
Yield: -25%

Przejdźmy do typów na najbliższy weekend. Sytuacja w Bundeslidze powinna zacząć się stabilizować.

6. kolejka Bundesligi

Werder Brema - Hamburger SV over 3.5 (2.60) - 5/10 j.
Hamburg ma wielki potencjał w ofensywie, praktycznie w każdym meczu stwarza sobie po kilka doskonałych okazji. Takich piłkarzy jak van Nistelrooy, Petrić czy Ze Roberto nie trzeba przedstawiać. Powinni sprawiać sporo problemów nikczemnej obronie Werderu. Z drugiej strony bremeńczycy na gwałt potrzebują punktów, a także mają kim atakować. 2.5 powinno wejść bez kłopotu, my jednak pojedziemy po bandzie i zagramy na over 3.5, kurs jest bowiem apetyczny.

VfL Wolfsburg - SC Fryburg (+1 gol) 1 (2.00) - 8/10 j.
Wilki złapały wiatr w żagle. Środowy mecz z HSV pokazał, że potrafią grać dobrze i wygrywać z trudnym rywalem nawet bez Diego (który wprawdzie grał, ale dostał najniższą notę ze wszystkich, którzy pojawili się na boisku tego dnia - i słusznie). Fryburg tymczasem zdobył stanowczo o wiele więcej punktów, niż zdroworozsądkowi fani Bundesligi się spodziewali. Jeśli gospodarze dobrze wejdą w mecz, może skończyć się pogromem. Handi +1 nie wydaje się przesadzony ani o jotę.

Powinien wygrać też Bayern, bo stanowczo za długo trwa passa Moguncji. Kursy jednak zbyt niskie, by opłacało się ryzykować. Dyskretnie możemy zalecić sporządzenie zakładu mieszanego z którymś z powyższych.

środa, 22 września 2010

5. kolejka Bundesligi: niespodziankom nie ma końca, Moguncja nie do zatrzymania, znakomici Polacy w Dortmundzie

5. kolejka, rozegrana nietypowo w środku tygodnia, przyniosła kolejne niespodzianki, a nawet sensacje. Żaden z 9 meczów nie zakończył się remisem. Pierwsze punkty w sezonie zdobyło Schalke, szczęśliwie wygrał Bayern. Największymi wyczynami były jednak pogromy Kaiserslautern w Dortmundzie i Werderu w Hanowerze.

We wtorek piąte kolejne zwycięstwo odniosła sensacyjna Moguncja. Jeden z wyświechtanych futbolowych bon-motów mówi, że drugi sezon jest najtrudniejszy dla beniaminka. Zwykle to twierdzenie się pewnie sprawdza, ale nie w Bundeslidze, gdzie zeszłoroczni nowicjusze zajmują jak na razie miejsca w pierwszej piątce. Moguncja tym razem odprawiła z kwitkiem Kolonię, dzięki dwóm bramkom Lewisa Holtby'ego, najlepszego asystenta ligi. Przy obu trafieniach podawał mu inny niedawno pozyskany piłkarz, Christian Fuchs (to ten, który w zeszłym sezonie wsławił się golami strzelonymi z rzutów wolnych w trzech kolejnych występach). W związku z porażkami Hamburga i Hoffenheim, Moguncja jest jedynym klubem, który nie zaznał w tym sezonie porażki. I umocnił się w fotelu lidera.

Na drugie miejsce wskoczyła Borussia Dortmund, która rozniosła w pył dobrze przecież grające dotychczas Kaiserslautern. Goście byli tylko smutnym tłem dla znakomicie dysponowanych Czarno-Żółtych. Klasą dla siebie był Nuri Şahin, który wypracował trzy pierwsze bramki. Przy dwóch kolejnych asystowali Polacy - Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek. Obaj zagrali w podstawowym składzie i spisywali się bez zarzutu. Zwłaszcza Piszczek, który jest w o niebo lepszej formie niż jego kontrkandydat do miejsca na prawej obronie, Patrick Owomoyela. Jakby tego było mało, z ławki rezerwowych wszedł Robert Lewandowski i w drugim meczu z rzędu zdobył bramkę. Tym razem efektownym lobem wykończył sytuację sam na sam z Tobiasem Sippelem. Słabszy dzień przytrafił się bohaterowi ostatniej kolejki, Shinjemu Kagawie - może to znak dla trenera Kloppa, by dał szansę Lewemu w wyjściowej jedenastce?

Pierwsze zwycięstwo odniosło wicemistrzowskie Schalke. Ba, w ogóle były to pierwsze ligowe punkty Królewsko-Niebieskich. Felix Magath nie ustaje w poszukiwaniach optymalnego ustawienia - tym razem znów przemeblował skład, dając od pierwszych minut szansę José Jurado, Lukasowi Schmitzowi i Jermaine'owi Jonesowi. Na środek obrony wrócił też Metzelder, który o dziwo pokazał się z dobrej strony. Gra gości wyglądała o niebo lepiej niż ostatnio i wreszcie okazała się skuteczna. Goście zasłużenie wygrali 2:1, dzięki bramce strzelonej w końcówce przez Klaasa-Jana Huntelaara. To znakomity napastnik i jeszcze niejeden niedowiarek się o tym przekona. Fryburczyków zaś warto pochwalić za niezwykle efektowną akcję kombinacyjną, zakończoną golem na 1:1 Papissa Cissé (piątym w tym sezonie).

Mimo wygranej Schalke wciąż jest na ostatnim miejscu w tabeli, ale tuż nad nim znajduje się kilka uznanych firm. Na przykład Stuttgart, który powrócił na ścieżkę rozczarowań, przegrywając z mizerną Norymbergą. Jeszcze gorzej zaprezentował się Werder. Bremeńczycy zebrali tęgi łomot 1:4 od Hanoweru, uratowanego od degradacji w ostatniej kolejce ubiegłych rozgrywek. Podopieczni Thomasa Schaafa razili nieporadnością w obronie, czym tylko rozzuchwalili ambitnych gospodarzy. Wynik mówi sam za siebie, 14. pozycja Zielono-Białych także.

Szczęśliwe wygrane odniosły ekipy Bayernu i Leverkusen. Zwycięski bramki na 2:1 padały w ostatnich minutach ich spotkań. Bayern uszczęśliwił Daniel van Buyten, który może i jest przeciętnym obrońcą, ale pod bramką rywala stanowi nieopisane zagrożenie. Moment nieuwagi i monachijczycy zwyciężają. A wcale nie musiało tak być. Już w 34. sekundzie Hoffenheim objął prowadzenie po trafieniu Vedada Ibiševicia. Nie trzeba dodawać, że to najszybsza bramka w tym sezonie. Potem strzał Sejada Salihovicia z rzutu wolnego zatrzymał się na słupku. Kapitalną okazję zmarnował też 20-letni Boris Vukčević (nie, to nie kolejny Bośniak, to Niemiec). Bayern z kolei był o krok od pobicia niechlubnego rekordu klubowego w liczbie minut bez strzelonego gola (343 min., 1976/1977). Dzięki błyskotliwej akcji Francka Ribéry'ego (okupionej kontuzją) i strzale do pustej bramki Thomasa Müllera licznik zatrzymał się na... 332 minutach.

W środę znakomity mecz odbył się w Hamburgu. HSV przegrał w nim z odradzającym się Wolfsburgiem 1:3, choć to gospodarze mieli o wiele więcej sytuacji. Wilki mają jednak zabójczy duet napastników, który gdy jest w formie, nie ma sobie równych w Niemczech. A tego dnia był w formie, bowiem i Džeko i Grafite zdawali się nieuchwytni dla defensorów Hamburga. Brazylijczyk przełamał się i strzelił pierwsze swoje bramki w tym sezonie. A co najciekawsze: najsłabszy na boisku był tego dnia mózg przyjezdnych Diego. Wyjazdowa wygrana zdaje się więc być jeszcze bardziej wartościowa.

Ponadto trwa degrengolada Gladbach. Michaelu Frontzeck, ogarnij się, bo cię zwolnią.

W weekend ciąg dalszy ligowej młócki. Mecz kolejki odbędzie się na Allianz Arena, gdzie zawita sensacyjny lider z Moguncji. To będzie dzień sądu dla Thomasa Tuchela. Poza tym obejrzymy derby północnych Niemiec Werder - Hamburg i interesujące starcie Stuttgartu z Leverkusen. Bis gleich!

5. KOLEJKA BUNDESLIGI

1. FSV Moguncja 05 - 1. FC Kolonia 2:0
Holtby 72 i 90

TSG 1899 Hoffenheim - Bayern Monachium 1:2
Ibišević 1 - T. Müller 63, van Buyten 90

Hanower 96 - Werder Brema 4:1
Fritz 11-sam., Ya Konan 53, Schulz 79, Abdellaoue 90 - Frings 36-k.

Bayer Leverkusen - Eintracht Frankfurt 2:1
L. Bender 9, Vidal 90-k. - Gekas 18

Borussia Dortmund - 1. FC Kaiserslautern 5:0
Barrios 31 i 88, Großkreutz 38, Hummels 65, Lewandowski 75

Hamburger SV - VfL Wolfsburg 1:3
Choupo-Moting 27 - Džeko 15, Grafite 71 i 79

Borussia Mönchengladbach - FC St. Pauli 1:2
Arango 25 - Asamoah 66, Bruns 71-k.

SC Fryburg - FC Schalke 04 1:2
P. Cissé 69 - Rakitić 9, Huntelaar 87

1. FC Norymberga - VfB Stuttgart 2:1
Schieber 3, Pinola 90 - Cacau 85

TABELA
MDrużynaMeczePunktyBramki
1.Moguncja515+8
2.Dortmund512+9
3.Hoffenheim510+5
4.Hanower510+3
5.Fryburg590
6.Hamburg58+1
7.Leverkusen580
8.Bayern580
9.St. Pauli57+1
10.Kaiserslautern57-2
11.Wolfsburg560
12.Norymberga560
13.Kolonia54-5
14.Werder54-6
15.M'gladbach54-9
16.Stuttgart53+1
17.Frankfurt53-1
18.Schalke53-5

STRZELCY
5 - P. Cissé (Fryburg), Džeko (Wolfsburg)
4 - Lakić (Kaiserslautern), Pogriebniak (Stuttgart)
3 - Abdelaoue (Hanower), Barrios (Dortmund), Frings (Werder), Gekas (Frankfurt), Kagawa (Dortmund), Schürrle (Moguncja), van Nistelrooy (Hamburg), Ya Konan (Hanower)

ASYSTENCI
4 - Şahin (Dortmund)
3 - Holtby (Moguncja), Idrissou (M'gladbach), S. Pinto (Hanower), Vidal (Leverkusen), Zé Roberto (Hamburg)

PROGRAM 6. KOLEJKI (24-26 września)
Kolonia - Hoffenheim
Bayern - Moguncja
Schalke - M'gladbach
Stuttgart - Leverkusen
Frankfurt - Norymberga
St. Pauli - Dortmund
Werder - Hamburg
Wolfsburg - Fryburg
Kaiserslautern - Hanower

Stadiony 2010/2011


W infrastrukturze i pojemności niemieckich stadionów nie zaszły przez ostatni rok znaczące zmiany. Jedynie obiekt VfB Stuttgart jest modernizowany - na czas przebudowy wyłączono z użytkowania jego część. Po zakończeniu robót (2011) Mercedes-Benz-Arena będzie czwartym największym obiektem w Bundeslidze. Chyba, że w szeregi najlepszych powróci Hertha, ze swoim niemal 75-tysięcznym kolosem.

Liderem tradycyjnie jest Borussia Dortmund i jej Signal Iduna Park (na zdjęciu), mogąca pomieścić bez mała 81 tys. widzów. Także na ostatnim miejscu bez zmian - wciąż najskromniej prezentuje się stadion Moguncji (nieco ponad 20 tys. krzesełek). Odnotujmy też zmianę nazwy obiekt Hamburger SV: dawna HSH Nordbank Arena od tego sezonu będzie znana jako Imtech Arena.

1. Signal Iduna Park (Dortmund) 80.720
2. Allianz Arena (Monachium) 69.901
3. Veltins Arena (Gelsenkirchen) 61.673
4. Imtech Arena (Hamburg - HSV) 57.000
5. Stadion im Borussia-Park (Mönchengladbach) 54.057
6. Commerzbank-Arena (Frankfurt) 52.500
7. Rheinenergiestadion (Kolonia) 50.000
8. Fritz-Walter-Stadion (Kaiserslautern) 49.780
9. AWD Arena (Hanower) 49.000
10. easyCredit-Stadion (Norymberga) 48.553
11. Weserstadion (Brema) 42.354
12. Mercedes-Benz Arena (Stuttgart) 41.000 (na czas przebudowy, potem 60.100)
13. BayArena (Leverkusen) 30.210
14. Rhein-Neckar-Arena (Sinsheim) 30.150
15. Volkswagen-Arena (Wolfsburg) 30.000
16. Badenova-Stadion (Fryburg) 25.000
17. Millerntor-Stadion (Hamburg - St. Pauli) 24.800
18. Bruchwegstadion (Moguncja) 20.300

wtorek, 21 września 2010

Bohater 4. kolejki - Shinji Kagawa

Proszę nie myśleć, że Bundesblog na siłę wybiera innego bohatera kolejki niż Kicker. My najpierw decydujemy o naszej nagrodzie, a potem sprawdzamy, co zrobiła konkurencja. Otóż konkurencja wybrała Pawła Pogriebniaka, który strzelił hat-tricka Borussii M'gladbach. My jednak jesteśmy zdania, że to drobiazg w porównaniu z doppel-packiem w derbach Załębia Ruhry, w dodatku w meczu wyjazdowym. A takiej sztuki dokonał młody Japończyk, będący na ustach całego świata - Shinji Kagawa.

Zanim powiemy o nim kilka słów, zaprezentujemy listę wszystkich dziesięciu Japończyków w historii Bundesligi. Prawda jest taka, że najlepszy był ten pierwszy, Yasuhiko Okudera, który na przełomie lat 70. i 80. rozegrał 234 mecze w ekstraklasie. Z Kolonią wywalczył w 1978 roku dublet. Mistrzostwem mogą pochwalić się też dwaj szczęściarze z Wolfsburga, którzy trafili na najlepszy sezon w historii klubu (mowa o Makoto Hasebe i Yoshito Okubo). Drugim najskuteczniejszym Japończykiem w historii Bundesligi (po Okuderze) był znany przed kilku laty napastnik Naohiro Takahara.

Oto lista:
Shinji Kagawa (Borussia Dortmund, od 2010)
Atsudo Uchida (FC Schalke 04, od 2010)
Kisho Yano (SC Fryburg, od 2010)
Makoto Hasebe (VfL Wolfsburg, od 2008)
Yoshito Okubo (VfL Wolfsburg, 2008-2009)
Shinji Ono (VfL Bochum, 2007-2010)
Junichi Inamoto (Eintracht Frankfurt, 2007-2009)
Naohiro Takahara (Hamburger SV, Eintracht Frankfurt, 2002-2008)
Kazuo Ozaki (Arminia Bielefeld, FC St. Pauli, 1983-1989)
Yasuhiko Okudera (1. FC Kolonia, Hertha BSC Berlin, Werder Brema, 1977-1986)

A teraz Shinji Kagawa, urodzony 17 marca 1989 roku w Kobe. Juniorskie lata spędził w drużynie FC Miyagi Barcelona, z której na początku 2006 roku trafił do I-ligowego Cerezo Osaka. W pierwszym sezonie nie zagrał w ani jednym meczu. Dopiero spadek zespołu o klasę niżej pozwolił mu na regularne występy, co Kagawa skrzętnie wykorzystał. Jak na pomocnika był bardzo skuteczny - w sezonie 2009 zdobył aż 27 bramek w 44 spotkaniach.

To pomogło Cerezo wrócić w szeregi najlepszych, a Kagawie zrobić milowy krok w rozwoju. Pierwsze pół roku na najwyższym szczeblu było i dla naszego bohatera, i dla jego kolegów wyjątkowo udane. Beniaminek zadomowił się w czołówce tabeli, a Shinji zdobył 7 bramek w 11 meczach. To nie uszło uwadze obserwatorów z Europy.

Borussia akurat szukała następców dla Mohameda Zidana i Nelsona Valdeza, z których włodarze klubu byli umiarkowanie zadowoleni. Na partnera Lucasa Barriosa wybrano króla strzelców polskiej Ekstraklasy Roberta Lewandowskiego, a do roli rezerwowego przygotowywano młodego Japończyka. Tymczasem okazało się, że Kagawa u progu sezonu 2010/2011 jest w znakomitej dyspozycji i to on wybiegał w podstawowym składzie. W 8 meczach trafił 5 razy (tyle samo co Barrios). O celności jego strzałów po dwa razy przekonali się bramkarze Qarabağu Ağdam i FC Schalke 04. Nowy nabytek jest szybki, dobry technicznie, a piłka sama go szuka. A najbardziej zdumiewający w tym wszystkim jest koszt sprowadzenia Kagawy. Było to 350 tys. euro.

Sezon Drużyna Liga Mecze Bramki
2007Cerezo OsakaJaponia 2355
2008Cerezo OsakaJaponia 23516
2009Cerezo OsakaJaponia 24427
2010Cerezo OsakaJaponia 1117
2010/11Borussia DortmundNiemcy 143
Japonia 1117
Japonia 211448
Niemcy 143

SUKCESY:
- Cerezo Osaka: król strzelców 2. ligi japońskiej 2009

Poprzedni laureaci:
1. - Ruud van Nistelrooy (Hamburger SV)
2. - Patrick Herrmann (Borussia Mönchengladbach)
3. - Nuri Şahin (Borussia Dortmund)

niedziela, 19 września 2010

4. kolejka Bundesligi: Stuttgart wraca do gry, ostateczny upadek Schalke

77. ligowe derby Zagłębia Ruhry nie rozczarowały nikogo, poza tysiącami kibiców Schalke. Musieli oni przez 90 minut oglądać kompromitujące poczynania ich zespołu, który ostatecznie poległ u siebie z Borussią Dortmund 1:3. Wynik ani przez moment nie był zagrożony - goście strzelali do Królewsko-Niebieskich jak do kaczek. Dość powiedzieć, że oprócz dwóch bramek znakomitego tego dnia Shinjiego Kagawy i jednej Roberta Lewandowskiego (premierowe trafienie w barwach BVB), przyjezdni trzykrotnie trafiali w poprzeczkę. Ponadto kilka wybornych okazji zwyczajnie zmarnowali.

Jest rzeczą zdumiewającą, że tak wybitny trener jak Felix Magath dopuścił do tak fatalnej sytuacji kadrowej w defensywie drużyny z Gelsenkirchen. Odejścia trójki podstawowych i znakomitych obrońców (Rafinhi, Westermanna i Bordóna) nie udało się załatać nowymi nabytkami. Christoph Metzelder jest w katastrofalnej dyspozycji (został już odsunięty od składu), niewiele lepiej radzi sobie Hans Sarpei, zaś Nicolas Plestan nie dość, że gra słabo, to jeszcze w niedzielę osłabił zespół wylatując z boiska. Na dodatek kontuzjowany jest czwarty nowy obrońca, Tim Hoogland.

Ale pal licho obronę - Bayern i Werder także mają kłopoty z zabezpieczaniem dostępu do własnej bramki. Problem w tym, że Schalke nie istnieje także w ofensywie. Raul jest cieniem asa, siejącego popłoch wśród rywali Realu Madryt. Klaas-Jan Huntelaar robi co może (w końcówce strzelił Borussii gola), ale wobec braku wsparcia ze strony partnerów także i on jest bezradny. W efekcie wicemistrz Niemiec po 4 kolejkach ma na koncie 0 punktów i zajmuje oczywiście ostatnie miejsce w tabeli.

Natomiast nad grą Borussii można się rozpływać. Ofensywna dwójka Kagawa-Barrios pustoszy szeregi rywali, dzielnie wspierają ich w tym środkowi pomocnicy Nuri Şahin i Sven Bender. W niedzielnym meczu na boisku pojawiła się w komplecie trójka Polaków - wszyscy weszli z ławki rezerwowych. Błaszyczkowski asystsował przy drugiej bramce, a Lewy podwyższył na 3:0.

Ciekawą rzeczą jest, że najmniej strzelonych bramek mają na koncie zespoły Bayernu (2) i Schalke (3) - a więc czołowa dwójka minionych rozgrywek. Najwięcej (10) ma sensacyjna Moguncja, która została nowym liderem tabeli. W 4 meczach zgromadziła 12 punktów, co zawdzięcza wydatnej poprawie gry na wyjazdach. W zeszłych rozgrywkach podopieczni Thomasa Tuchela u siebie byli potwornie silni, zaś na wyjazdach przegrywali z byle kim. Teraz jest inaczej, o czym boleśnie przekonał się już Wolfsburg, a w ostatnią sobotę Werder. Moguncja wyprowadziła dwie zabójcze (i efektowne) kontry i wygrała 2:0. Trzecią bramkę w rozgrywkach zdobył 20-latek Andre Schürrle. Dopiero teraz widać jak na dłoni, ile dla Werderu znaczy Claudio Pizarro. Pod nieobecność kontuzjowanego Peruwiańczyka zawodnicy z Bremy rażą haniebną bezradnością pod bramką rywala.

To jednak nic w porównaniu z indolencją strzelecką Bayernu Monachium, który w trzecim kolejnym ligowym meczu nie potrafił zdobyć gola. W meczu z Kolonią okazji było przynajmniej kilka, ale oddając sprawiedliwość trzeba dopowiedzieć, że i goście mogli to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Doskonale bronił jednak Hans-Jörg Butt, im starszy tym lepszy. 36 lat, a w lidze nadal w ścisłej czołówce. Doceńmy również 39-letniego Faryda Mondragóna, który nie dał się w sobotę pokonać żadnemu z Bawarczyków.

Bayern traci już 7 punktów do lidera, jednak inne zespoły uważane za kandydatów do walki o tytuł wcale nie są lepsi. Dopiero w ten weekend pierwsze punkty w tym sezonie wywalczyły kluby z Wolfsburga (pewne 2:0 z Hanowerem + gol Diego strzelony przewrotką) i Stuttgartu (7:0 z Gladbach, hat-trick Pogriebniaka). Zwłaszcza ten drugi wynik budzi podziw, bowiem to najwyższa wyjazdowa porażka BMG w historii. Gospodarzom wychodził tego dnia wszystko - a pamiętajmy, że zaledwie dwa dni wcześniej rozbili w Lidze Europy Young Boys Berno 3:0. Zatem w ciągu niecałych 48 godzin wbili aż 10 bramek, nie tracąc przy tym żadnej. Chrstian Gross odetchnął. Odwrotnie niż Michael Frontzeck, którego wybrańcy w ostatnich trzech meczach dopuścili do utraty... 14 bramek.

Na koniec krótki akapit o niedzielnych derbach Hamburga. Spotkanie generalnie nie zachwyciło, jednak w końcówce piłkarzom udało się nieco zatrzeć niekorzystne wrażenie. Stało się to dzięki efektownym bramkom - najpierw znakomitą kombinacyjną akcję przeprowadzili pariasi z St. Pauli (ładna asysta Geralda Asamoah przy trafieniu Fabiana Bolla), a w końcówce bombą zza pola karnego przypomniał o sobie Mladen Petrić. Skończyło się więc na 1:1.

W tym tygodniu nie odpoczniemy od futbolu, bowiem we wtorek i w środę dalszy ciąg ligowej młócki. W 5. kolejce interesujące wydają się starcia rewelacyjnego jak na razie Hoffenheim z beznadziejnym jak na razie Bayernem oraz bój Hamburga z Wolfsburgiem. Dziennikarze lubią smaczki i podteksty, więc od razu przypomnijmy, że trener HSV Armin Veh w poprzednim sezonie pracował u Wilków i został zwolniony na początku rundy wiosennej. Radzimy też oglądać starcie Dortmundu z Kaiserslautern - to ofensywnie i ładnie dla oka grające drużyny. A w weekend następna, 6. kolejka.

4. KOLEJKA BUNDESLIGI

Eintracht Frankfurt - SC Fryburg 0:1
Rosenthal 90

Bayern Monachium - 1. FC Kolonia 0:0

Werder Brema - 1. FSV Moguncja 05 0:2
M. Risse 53, Schürrle 61

VfB Stuttgart - Borussia Mönchengladbach 7:0
Pogriebniak 2, 55 i 60, Niedermeier 21, Kuzmanović 64, Delpierre 73, Marica 80

VfL Wolfsburg - Hanower 96 2:0
Diego 55, Džeko 67

1. FC Kaiserslautern - TSG 1899 Hoffenheim 2:2
Hoffer 46 i 75 - Gustavo 39, Sigurðsson 77

FC St.Pauli - Hamburger SV 1:1
Boll 77 - Petrić 88

FC Schalke 04 - Borussia Dortmund 1:3
Huntelaar 89 - Kagawa 20 i 58, Lewandowski 86

Bayer Leverkusen - 1. FC Norymberga 0:0

TABELA
MDrużynaMeczePunktyBramki
1.Moguncja412+6
2.Hoffenheim410+6
3.Dortmund49+4
4.Fryburg49+1
5.Hamburg48+3
6.Kaiserslautern47+3
7.Hanower470
8.Leverkusen45-1
9.Bayern45-1
10.St. Pauli440
11.Werder44-3
12.Kolonia44-3
13.M'gladbach44-8
14.Stuttgart43+2
15.Frankfurt430
16.Norymberga43-1
17.Wolfsburg43-2
18.Schalke40-6

STRZELCY
4 - P. Cissé (Fryburg), Džeko (Wolfsburg), Lakić (Kaiserslautern), Pogriebniak (Stuttgart)
3 - Kagawa (Dortmund), Schürrle (Moguncja), van Nistelrooy (Hamburg)

ASYSTENCI
3 - Holtby (Moguncja), Zé Roberto (Hamburg)

PROGRAM 5. KOLEJKI (21-22 września)
Moguncja - Kolonia
Hoffenheim - Bayern
Hanower - Werder
Leverkusen - Frankfurt
Dortmund - Kaiserslautern
Hamburg - Wolfsburg
M'gladbach - St. Pauli
Fryburg - Schalke
Norymberga - Stuttgart

czwartek, 16 września 2010

1. kolejka Ligi Europy: dwa pogromy i thriller we Lwowie

To był wspaniały czwartek dla niemieckich drużyn występujących w fazie grupowej Ligi Europy. Reprezentacyjny tercet odniósł komplet zwycięstw, a niejakie problemy miała tylko Borussia Dortmund. Na szczęście zażegnała je.

Zaczęło się od srogiego łomotu (4:0), który mistrzowi Norwegii sprawił Bayer Leverkusen. Gospodarze nie pozwolili Rosenborgowi praktycznie na nic, bijąc go niemiłosiernie od pierwszych minut. Jeszcze zanim kibice dobrze rozsiedli się na krzesełkach było 1:0. Z doskonałej strony pokazał się Patrick Helmes, który ostatecznie ustrzelił hat-tricka. Piłkarz ten rozegrał swój czwarty mecz w tym sezonie - zdobył w nich aż 7 goli. Wcześniej trzema bramkami poczęstował golkipera FK Pirmasens w I rundzie Pucharu Niemiec (11:1), trafił też przed kilkoma dniami w ligowym spotkaniu z Hanowerem (na 2:2 w 90. minucie).

Siedzący przez całe zawody na ławce rezerwowych Stefan Kießling musiał zadrżeć o swoją pozycję w wyjściowej jedenastce, bowiem Helmes jest w niebywałym gazie i zdobywa bramki z wielką łatwością. Czwarte (a w kolejności drugie) trafienie dla Aptekarzy było dziełem Stefana Reinartza, który z piekielną siłą kopnął piłkę zza pola karnego w okienko od słupka. Dziś ręce same składały się do oklasków dla podopiecznych Juppa Heynckesa.

Nie mniejszą radość sprawili swoim fanom zawodnicy VfB Stuttgart, którzy gładko ograli Young Boys Berno 3:0. Wydaje się, że Szwaby kryzys mają już za sobą - w starciu ze Szwajcarami prezentowali się doprawdy znakomicie. Choć, trzeba przyznać, pierwszego gola strzelili z wydumanego karnego. Wydaje się, że faul Alaina Nefa na Pawle Pogriebniaku miał miejsce tuż przed linią szesnastki.

Na szczęście później VfB pokazało, że jest drużyną lepszą i zasłużenie wygrało. Podobać mogła się zwłaszcza kapitalna kontra, po której Christian Gentner trafił na 2:0 efektownym strzałem w okienko. Rywali dobił w doliczonym czasie Serdar Taşçı, dobrze odnajdując się w zamieszaniu przed bramką Marco Wölfliego.

Istny horror przeżyli z kolei fani Borussii Dortmund, którzy śledzili potyczkę z Karpatami Lwów. Nawet znakomity pisarz Marek Krajewski, znany z lwowskiego kryminału Erynie, nie wymyśliłby takiego scenariusza, jaki miał miejsce w czwartkowy wieczór na Stadionie Ukraina. Czarno-Żółci prowadzili już 2:0, potem przegrywali 2:3 (jeszcze na 3 minuty przed końcem!), by ostatecznie wygrać 4:3.

Polskich kibiców z pewnością uraduje pierwsza asysta Roberta Lewandowskiego, który wypracował Lucasowi Barriosowi gola na 3:3. Paragwajczyk był jednym z bohaterów meczu (bramka i 2 asysty), zaraz obok Mario Götze. 18-letni skrzydłowy najpierw podwyższył na 2:0, a na koniec zamknął rezultat spotkania, bez cienia kompleksów występując w towarzystwie dużo bardziej znanych kolegów. Radość mąci jedynie mizerna postawa defensywy dortmundczyków, a zwłaszcza Matsa Hummelsa. To zdecydowanie nie był jego dzień.

Druga kolejka za dwa tygodnie. Zobaczymy w niej dwa fantastycznie zapowiadające się boje niemiecko-hiszpańskie. Bayer Leverkusen pojedzie na Estadio Vicente Calderón, by walczyć z Atlético Madryt. Borussia w tym czasie podejmie u siebie Sewillę. A w trzecim meczu Stuttgart zawita do duńskiego Odense.

1. kolejka fazy grupowej Ligi Europy:
Bayer Leverkusen - Rosenborg Trondheim 4:0
Helmes 4, 58 i 62, Reinartz 38

VfB Stuttgart - Young Boys Berno 3:0
Cacau 23-k., Gentner 59, Taşçı 90

Karpaty Lwów - Borussia Dortmund 3:4
Hołodiuk 44, Kopołoweć 52, Kożanow 78 - Şahin 8-k., Götze 27 i 90, Barrios 87

Buk jest miłością (3)

Typowanie Bundesligi w tym sezonie przypomina spacer po linie. Los znów nie okazał się dla nas łaskawy i straciliśmy pieniądze. Ale spokojnie, wkrótce czas absurdalnych wyników minie i zaczniemy notować pokaźne zyski. Najpierw podsumowanie owoców naszego ostatniego spotkania:

Bayern Monachium - Werder Brema over 2.5 (1.40) - 6/10 j.
SC Fryburg - VfB Stuttgart 2 (2.10) - 8/10 j.
1. FSV Moguncja 05 - 1. FC Kaiserslautern obie strzelą (1.67) - 6/10 j. -> 10,02 j.

Sumując wszystko, co do tej pory obstawialiśmy, mamy:
Postawionych: 34 j.
Trafionych: 2 z 5
Bilans: -11,58 j.
Yield: -34%

Oto nasze kolejne typy:

4. kolejka Bundesligi

VfL Wolfsburg - Hanower 96 1 (1.55) - 9/10 j.
Wilki rozpoczęły sezon od trzech porażek, mimo że wydały na transfery najwięcej w Niemczech. Wierzyć się nie chce, żeby straciły jakiekolwiek punkty w domowym spotkaniu z Hanowerem (który z kolei osiąga znacznie lepsze wyniki niż się spodziewano). Wierzymy w przełamanie Wolfsburga całym sercem.

VfB Stuttgart - Borussia M'gladbach 1 (1.75) - 7/10 j.
Goście grają bardzo nierówno, a Stuttgartowi grunt zaczyna się palić pod stopami. To w gruncie rzeczy dobra drużyna, dla której nadarza się okazja odniesienia pierwszego zwycięstwa. Kurs całkiem przyzwoity.

FC Schalke 04 - Borussia Dortmund 1 (2.20) - 5/10 j.
Gospodarze zrobią wszystko, by odzyskać zaufanie swoich admiratorów. Niniejsza propozycja jest dość ryzykowna, jednak bilans ostatnich 10 meczów derbowych zdecydowanie dla S04 (6-3-1). Warto pojechać po bandzie dla tych 2.20.

Bayern Monachium - 1. FC Kolonia (handi 0:2) X (4.20) - 4/10 j.
To, że Bayern wygra, jest prawie pewne. Liczymy, że zrobi to z przewagą dwóch bramek. Bawarczycy to w gruncie rzeczy minimaliści, chcący wygrywać najmniejszym nakładem sił - ale jednak bez zbędnych nerwów.

Werder Brema - 1. FSV Moguncja 05 obie strzelą (1.50) - 6/10 j.
Zeszłotygodniowe 0:0 Werderu to jakaś aberracja. Ten zespół jest gwarancją bramek - zarówno strzelanych, jak i traconych. Moguncja kapitalnie zaczęła sezon i żywimy nadzieję, że nie ulęknie się rywala. W przeciwnym razie możemy przegrać ten zakład i skompromitować się przed setkami czytelników Bundesblogu.