środa, 15 września 2010

1. kolejka Ligi Mistrzów: tylko Bayern zwycięski

Ś. p. Kazimierz Górski mawiał, że mecz można wygrać, przegrać albo zremisować. Ten bon-mot znalazł swe potwierdzenie w inauguracyjnych występach niemieckich drużyn w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. We wtorek Schalke przegrało w Lyonie, a Werder zremisował z Tottenhamem. Dopiero w środę nastroje się poprawiły, bowiem Bayern bezapelacyjnie dominował na AS Rzym - i w efekcie wygrał 2:0.

Schalke w pierwszej połowie prowadziło wyrównany bój z Olympique Lyon. Na dobre okazje Bastosa i Gourcouffa odpowiedzieli jeszcze lepszymi Jefferson Farfan i Christoph Moritz. W obu przypadkach kapitalnie interweniował bramkarz Francuzów Hugo Lloris. Jedyna bramka padła w 21. minucie - fatalny błąd popełnił wspomniany Moritz, który zbyt lekko podał piłkę głową do Manuela Neuera. Do futbolówki dopadł Brazylijczyk Michael Bastos i przelobował niemieckiego bramkarza. Na nic zdała się interwencja Benedikta Höwedesa (niektóre serwisy właśnie jemu zaliczyły to trafienie - jako samobójcze).

Ten sam Höwedes kilkanaście minut później osłabił swój zespół, wylatując z boiska za kopnięcie rywala w klatkę piersiową. Niby w walce o piłkę, jednak wyglądało to wyjątkowo źle. Od tego momentu Schalke już nie istniało i Francuzi dominowali do końca spotkania.

Bardzo ciekawe widowisko stworzyli futboliści Werderu i debiutującego w LM Tottenhamu. Bremeńczycy przyzwyczaili już wszystkich do niefrasobliwej gry w obronie, ale to co wyprawiali przez pierwsze pół godziny trudno było przyjąć ze spokojem. Wynik 2:0 dla Anglików był najmniejszym wymiarem kary, jaki mógł spotkać gospodarzy. Na szczęście w końcówce pierwszej odsłony zawodnicy Thomasa Schaafa się otrząsnęli i strzelili kontaktowego gola, autorstwa Hugo Almeidy (znakomita asysta Wesleya).

Druga połowa był rozpaczliwą pogonią za kolejnymi bramkami. Niestety udało się strzelić tylko jedną - błyskotliwą indywidualną akcją zaimponował Marko Marin. Mimo dominacji Werderu w drugiej części meczu, więcej bramek nie padło i spotkanie zakończyło się remisem (mimo wszystko zasłużonym).

Bayern z kolei długo bił głową w rzymski mur. Goście długo stawiali dzielny opór, ograniczając się do nielicznych kontr. Po jednej z nich w dogodnej sytuacji stanął Marco Borriello, jednak Butt nie dał się pokonać. Gole padły dopiero w ostatnich kilkunastu minutach. Rezultat otworzył przepięknym rogalem z narożnika pola karnego Thomas Müller, a 4 minuty później wynik przypieczętował Miroslav Klose, prawdziwy lis pola karnego.

W ekipie gości wyróżnić można tylko bramkarza Julio Sergio, w Bayernie z dobrej strony pokazali się strzelcy bramek oraz Toni Kroos i Mark van Bommel. Zwłaszcza młodziutki Kroos czuł się znakomicie pod nieobecność Francka Ribéry'ego (pauzował za czerwoną kartkę z poprzedniej edycji) i kontuzjowanego Arjena Robbena.

Kolejne mecze za dwa tygodnie. Bayern zagości w Bazylei, Werder stanie przed obrońcą tytułu Interem na San Siro, a Schalke podejmie Benficę.

1. kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów:
Olympique Lyon - FC Schalke 04 1:0
Bastos 21

Werder Brema - Tottenham Hotspur 2:2
Almeida 43, Marin 47 - Pasanen 12-sam., Crouch 18

Bayern Monachium - AS Rzym 2:0
T. Müller 79, Klose 83

wtorek, 14 września 2010

Bohater 3. kolejki - Nuri Şahin

Znów było kilku kandydatów. Kicker.de wybrał Theofanisa Gekasa, który w sobotę strzelił doppel-packa dla swojej czwartej drużyny (wcześniej Bochum, Leverkusen, Hertha) - przebijają go pod tym względem tylko Bruno Labbadia (wbijał doppel-packi w sześciu ekipach) i Stefan Kohn (w pięciu). Ale co nas obchodzi Kicker. Po redakcyjnej naradzie podliczyliśmy głosy i wyszło, że mianem gracza kolejki uhonorujemy tureckiego pomocnika Borussii Dortmund, Nuriego Şahina.

Jego przypadek jest nietuzinkowy. Każda z osób mających jakąkolwiek styczność z Bundesligą dałaby sobie rękę uciąć, że gra on w czarno-żółtych barwach od wieków. Mogą więc nie uwierzyć, że w zeszły weekend Nuri skończył dopiero 22 lata. Może olśni ich informacja, że mówimy o najmłodszym debiutancie w historii niemieckiej ekstraklasy. 6 sierpnia 2005 Nuri Şahin wybiegł w podstawowym składzie Borussii w meczu z Wolfsburgiem (2:2).

Była pierwsza kolejka, a piłkarz miał wtedy 16 lat i 335 dni. Tym samym pobił rekord należący od 1976 roku do Jürgena Friedla (17 lat i 26 dni). O ile jednak Friedl poprzestał na 3 występach w Bundeslidze i słuch o nim zaginął, o tyle Şahin ma się świetnie do dziś. Jego pozycja w klubie jest niepodważalna. Pod koniec ubiegłego sezonu zanotował swój 100. występ w najwyższej klasie rozgrywkowej. A warto dodać, że sezon 2007/2008 spędził na wypożyczeniu do Feyenoordu.

Urodził się 5 września 1988 w Lüdenscheid (Nadrenia Północna-Westfalia). W wieku 13 lat trafił do Borussii i gra tam do dziś, z roczną przerwą na wspomniany pobyt w Rotterdamie. Jest środkowym pomocnikiem, słynącym z nienagannej techniki i dobrego przeglądu pola. To na nim opiera się gra Schwarz-Gelben. Poprzedni sezon miał znakomity - strzelił 4 bramki, do których dołożył 8 asyst, co uczyniło go (obok Mohameda Zidana najlepszym asystentem zespołu). Obecne rozgrywki zaczął przeciętnie, jednak w sobotę to jego kapitalna bramka otworzyła wynik spotkania z Wolfsburgiem. Ostatecznie skończyło się na 2:0, w czym młody Nuri miał niebagatelny udział.

Kilka słów o jego rocznym pobycie w Holandii. Şahin został ściągnięty do Feyenoordu na osobiste życzenie trenera Berta van Marwijka, który poprzednio prowadził Borussię i to on dał Turkowi szansę debiutu w zawodowej piłce w bardzo młodym wieku. Spisywał się znakomicie, bez trudu wywalczył miejsce w podstawowym składzie klubu z Rotterdamu. Zdobył 6 bramek, a na koniec cieszył się ze zdobycia Pucharu Holandii. Klub nie miał jednak wystarczających środków, by wykupić go z Dortmundu i Şahin wrócił na stare śmieci.

W 2005 roku zadebiutował w reprezentacji Turcji, oczywiście jako najmłodszy piłkarz w jej historii. Jakby tego było mało, został też najmłodszym strzelcem bramki dla narodowej drużyny spod znaku gwiazdy i półksiężyca. Ale to jeszcze nie koniec. Ta jego pierwsza bramka padła w meczu z Niemcami, krajem, w którym się urodził i spędził większość życia. Było to 8 października 2005. Jest to jego jedyny gol dla Turcji, a zagrał w 23 meczach.

Wcześniej z kadrą młodzieżową wywalczył 4. miejsce na MŚ U-17 (Peru 2005), indywidualnie zaś został wicekrólem strzelców turnieju. Jak wspominaliśmy na wstępie, to jest naprawdę nietuzinkowy przypadek.

Sezon Drużyna Liga Mecze Bramki
2005/06Borussia DortmundNiemcy 1231
2006/07Borussia DortmundNiemcy 1240
2006/07Borussia Dortmund IINiemcy 340
2007/08Feyenoord RotterdamHolandia 1296
2008/09Borussia Dortmund IINiemcy 411
2008/09Borussia DortmundNiemcy 1252
2009/10Borussia DortmundNiemcy 1334
2010/11Borussia DortmundNiemcy 131
Niemcy 11088
Niemcy 340
Niemcy 411
Holandia 1296

SUKCESY:
- Feyenoord Rotterdam: Puchar Holandii 2008

Poprzedni laureaci:
1. - Ruud van Nistelrooy (Hamburger SV)
2. - Patrick Herrmann (Borussia Mönchengladbach)

poniedziałek, 13 września 2010

Najdroższe letnie transfery

Na niemieckim rynku transferowym latem wrzało jak nigdy. Przybyło kilku graczy o głośnych nazwiskach, były też spektakularne powroty Michaela Ballacka, Christopha Metzeldera czy Diego. Najbardziej poszalały ekipy Schalke (36 mln) i Wolfsburga (39). Bayern Monachium wykazał się niespotykaną biernością i nie sprowadził nikogo - nie licząc powrotu Toniego Kroosa z wypożyczenia do Leverkusen.

Ponad 10 mln euro pozbyły się zespoły Hamburga i Hoffenheim. Najmniej (oprócz wspomnianego Bayernu) wydała lewicowa biedota z St. Pauli - jedynie 200 tys. euro. A i to na dwa wypożyczenia (Thomas Kessler z Kolonii i Carlos Zabrano z Schalke). Najdroższym transferem wewnątrzligowym było przejście Heiko Westermanna z Schalke do Hamburga.

Dość nieoczekiwanie najdroższym piłkarzem, który opuścił Bundesligę, był Carlos Eduardo. Rubin Kazań zapłacił za pomocnika TSG 1899 Hoffenheim całe 20 mln euro, czym przebił 18 mln wyłożonych przez madrycki Real za Mesuta Özila.

Poniżej prezentujemy listę najdroższych letnich nabytków, wycena oczywiście autorstwa przyjaciół z portalu Transfermarkt.de. Dwaj czołowi bohaterowie listy załapali się do historycznego TOP10 ligi niemieckiej.

1. Diego (Juventus Turyn -> VfL Wolfsburg) - 15,5 mln
2. Klaas-Jan Huntelaar (AC Mediolan -> FC Schalke 04) - 14
3. José Manuel Jurado (Atlético Madrid -> FC Schalke 04) - 13
4. Simon Kjær (US Palermo -> VfL Wolfsburg) - 12
5. Wesley (Santos FC -> Werder Brema) - 7,5
-. Heiko Westermann (FC Schalke 04 -> Hamburger SV) - 7,5
7. Mario Mandžukić (Dinamo Zagrzeb -> VfL Wolfsburg) - 7
8. Marko Arnautović (Twente Enschede -> Werder Brema) - 6,2
9. Gojko Kačar (Hertha BSC Berlin -> Hamburger SV - 5,5
10. Gylfi Sigurðsson (Reading FC -> TSG 1899 Hoffenheim) - 5,2
11. Robert Lewandowski (Lech Poznań -> Borussia Dortmund) - 4,8
12. Sebastian Rudy (VfB Stuttgart -> TSG 1899 Hoffenheim) - 4
-. Igor de Camargo (Standard Liège -> Borussia M'gladbach) - 4

Opuścili Bundesligę:
1. Carlos Eduardo (TSG 1899 Hoffenheim -> Rubin Kazań) - 20 mln
2. Mesut Özil (Werder Brema -> Real Madryt) - 18
3. Sami Khedira (VfB Stuttgart -> Real Madryt) - 14
4. Jérôme Boateng (Hamburger SV -> Manchester City) - 12,5
5. Rafinha (FC Schalke 04 -> Genua CFC) - 9
-. Obafemi Martins (VfL Wolfsburg -> Rubin Kazań) - 9
7. Zvjezdan Misimović (VfL Wolfsburg -> Galatasaray Stambuł) - 8,5

Najdroższe transfery w historii:
1. Mario Gómez (VfB Stuttgart -> Bayern Monachium, 2009) - 30 mln
2. Franck Ribéry (Olympique Marsylia -> Bayern Monachium, 2007) - 25
-. Márcio Amoroso (AC Parma -> Borussia Dortmund, 2001) - 25
4. Arjen Robben (Real Madryt -> Bayern Monachium, 2009) - 24
5. Roy Makaay (Deportivo La Coruña -> Bayern Monachium, 2003) - 19,8
6. Diego (Juventus Turyn -> VfL Wolfsburg, 2010) - 15,5
7. Miroslav Klose (Werder Brema -> Bayern Monachium, 2007) - 15
8. Tomáš Rosický (Sparta Praga -> Borussia Dortmund, 2000) - 14,5
9. Klaas-Jan Huntelaar (AC Mediolan -> FC Schalke 04, 2010) - 14
-. Marcell Jansen (Borussia Mönchengladbach -> Bayern Monachium, 2007) - 14

niedziela, 12 września 2010

3. kolejka Bundesligi: potentaci na dnie

Bundesliga nie przestaje zaskakiwać. Po trzech kolejkach lideruje Hoffenheim tuż przed Moguncją. Na miejscach pucharowych są też Kaiserslautern i Hanower. Spośród czołowych ekip nie zawodzi tylko Hamburg, nie licząc ostatniego meczu z Norymbergą, zakończonego zaledwie remisem.

Gdzie w takim razie podziała się reszta najlepszych ekip? Mistrz jest 11., wicemistrz 17., a trzecia drużyna 10. To oczywiście chwilowy stan, jednak fatalny start niektórych zespołów wymyka się racjonalnej analizie. Weźmy na przykład Schalke i Wolfsburg. To drużyny, które przed sezonem najwięcej wydały na transfery. Królewsko-Niebiescy zrobili zakupy za 36 mln euro, a Wolfsburg jeszcze to przebił, płacąc za nowe nabytki aż 39 mln. Włodarze obu klubów nie spodziewali się chyba, że po trzech meczach na ich koncie punktowym będzie widniało okrągłe 0.

Wilki można jeszcze próbować tłumaczyć. Przyszedł nowy trener, a terminarz na starcie nie był szczęśliwy. Trudne wyjazdy do Monachium i Dortmundu, poza tym domowy mecz z nieobliczalną Moguncją. Fakt, podopiecznych Thomasa Tuchela Wolfsburg powinien odesłać z kwitkiem - i prawie tak się stało. Dwa tygodnie temu prowadził 3:0, by przegrać 3:4. Takie zjawiska zdarzają się rzadko, można je więc złożyć na karb przypadku.

Inaczej rzecz się ma z Schalke, które gra po prostu fatalnie. Domowa porażka z mizernym Hanowerem okryła ekipę Felixa Magatha hańbą. Czarę goryczy przelała przegrana w Hoffenheim, w bardzo słabym stylu. Debiut Klasa-Jana Huntelaara w Bundeslidze wypadł przeciętnie, ale to i tak sukces nieosiągalny dla innych nabytków, Raula i zwłaszcza Christopha Metzeldera. Były znakomity stoper Borussii Dortmund od kilku lat zawodzi na całej linii, a obecnie jego gra woła o pomstę do nieba. Słynące wcześniej z żelaznej obrony Schalke traci ostatnio po 2 gole w każdym meczu. Mamy przeczucie, że cierpliwość Kata Magatha jest na wyczerpaniu i wkrótce z całą surowością weźmie się za swoich graczy.

To samo przydałoby się piłkarzom VfB Stuttgart. Przypomnijmy, że to mistrzowie wiosny 2010, którzy dzięki przybyciu trenera Christiana Grossa wygrzebali się ze strefy barażowej do zony pucharowej. Ten sezon zaczęli jednak bardzo źle, czego efektem trzy porażki, w tym haniebne 1:2 z Fryburgiem. Ponadto rozpaczliwe są ich zmagania w Lidze Europy, gdzie tylko szczęściu zawdzięczają wyeliminowanie przeciętniaków z Molde i Bratysławy. Najwyższy czas na przebudzenie.

Ciekawy mecz miał się odbyć w Monachium - Bayern podejmował Werder. Rzeczywiście, było kilka dobrych sytuacji, jednak obaj bramkarze spisywali się bez zarzutu. Gole nie padły, choć bliżej celu byli goście. Napastnik Werderu Marko Arnautović jest póki co najlepszym tegorocznym nabytkiem w lidze. W sobotę był jednym z najlepszych na boisku (wyłączając golkiperów). Raz miał wyjątkowego pecha - po jego znakomitym strzale głową piłka trafiła w wewnętrzną stronę słupka, przeszła po linii, uderzyła w piętę Hansa-Jörga Butta i... wpadła na poprzeczkę.

Bawarczycy na razie rozczarowują, brak ciężko kontuzjowanego Arjena Robbena jest aż nadto widoczny. Dobrym prognostykiem jest całkiem przyzwoita gra Francka Ribéry'ego. Niemniej brak wzmocnień w defensywie będzie się odbijał Bayernowi czkawką - praktycznie każda akcja rywali powoduje wielką nerwowość w szykach obronnych i szereg rozpaczliwych interwencyj.

Największa huśtawka nastrojów spotkała fanów Borussii Mönchengladbach. W poprzedniej kolejce ich idole wygrali w Leverkusen 6:3, będą pierwszymi, którzy strzelili Aptekarzom aż tyle goli na ich obiekcie. Tym razem mierzyli się u siebie z mającym zerowy dorobek Eintrachtem i... zostali rozgromieni 0:4. Klasą dla siebie był Theofanis Gekas, autor doppel-packa.

Blisko odniesienia trzeciego zwycięstwa był Hanower, który prowadził z Bayerem Leverkusen już 2:0. Pogoń gości okazała się jednak skuteczna - najpierw ładną bramkę zdobył Eren Derdiyok, a już w doliczonym czasie gry piekielną bombą z rzutu wolnego pośredniego popisał się Patrick Helmes. Figiel sprawił, że Aptekarze mają tyle samo punktów i identyczny bilans bramkowy, co Borussia M'gladbach, z którą przez dwoma tygodniami przegrali 3:6.

W tygodniu zobaczymy mecze 1. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy z udziałem sześciu niemieckich zespołów. A 4. kolejka Bundesligi stanie pod znakiem derby. W tych mniejszych St. Pauli zagra z HSV, a w tych największych Schalke powalczy z Borussią Dortmund. Interesujący może być bój Werderu z Moguncją, dwóch ekip prezentujących bardzo atrakcyjny futbol.

3. KOLEJKA BUNDESLIGI

TSG 1899 Hoffenheim - FC Schalke 04 2:0
Vorsah 37, Salihović 90

Borussia Dortmund - VfL Wolfsburg 2:0
Şahin 51, Kagawa 67

Hamburger SV - 1. FC Norymberga 1:1
Mathijsen 61 - Pinola 82-k.

Borussia Mönchengladbach - Eintracht Frankfurt 0:4
Köhler 25, gekas 36 i 64, Ochs 50

SC Fryburg - VfB Stuttgart 2:1
P. Cissé 58, Schuster 71 - Pogriebniak 27

Hanower 96 - Bayer Leverkusen 2:2
Ya Konan 20, Abdellaoue 47 - Derdiyok 62, Helmes 90

Bayern Monachium - Werder Brema 0:0

1. FSV Moguncja 05 - 1. FC Kaiserslautern 2:1
Bungert 71, Schürrle 73 - Lakić 20

1. FC Kolonia - FC St. Pauli 1:0
Yalçın 17

TABELA
MDrużynaMeczePunktyBramki
1.Hoffenheim39+6
2.Moguncja39+4
3.Hamburg37+3
4.Hanower37+2
5.Kaiserslautern36+3
6.Dortmund36+2
7.Fryburg360
8.M'gladbach34-1
-.Leverkusen34-1
10.Werder34-1
11.Bayern34-1
12.Frankfurt33+1
13.St. Pauli330
14.Kolonia33-3
15.Norymberga32-1
16.Wolfsburg30-4
17.Schalke30-4
18.Stuttgart30-5

STRZELCY
4 - P. Cissé (Fryburg), Lakić (Kaiserslautern)
3 - Džeko (Wolfsburg), van Nistelrooy (Hamburg)

ASYSTENCI
3 - Holtby (Moguncja), Zé Roberto (Hamburg)

PROGRAM 4. KOLEJKI (17-19 września)
Frankfurt - Fryburg
Bayern - Kolonia
Werder - Moguncja
Stuttgart - M'gladbach
Wolfsburg - Hanower
Kaiserslautern - Hoffenheim
St. Pauli - Hamburg
Schalke - Dortmund
Leverkusen - Norymberga

środa, 8 września 2010

Buk jest miłością (2)

Drugi odcinek kącika bukmacherskiego. Przepraszamy za trzytygodniową nieobecność, ale były wakacje. Następne dopiero za rok. Na naszym pierwszym spotkaniu postawiliśmy łącznie 14 jednostek, niestety weszło tylko zwycięstwo Bayernu nad Wolfsburgiem (za 1.55)

Bayern Monachium - VfL Wolfsburg 1 (1.55) - 8/10 j. -> 12,4 j.
Borussia M'gladbach - 1. FC Norymberga over 2.5 (1.90) - 6/10 j.

Bilans: -1,6 j.
Yield: -11%

Póki co nie idzie nam najlepiej, ale poprawimy się. Oto kolejne propozycje:

3. kolejka Bundesligi

Bayern Monachium - Werder Brema over 2.5 (1.40) - 6/10 j.
Werder przyzwyczaił wszystkich, że w jego meczach ogląda się grad goli. Jeśli ktoś lubi życie na krawędzi, może też zaryzykować over 3.5 (za 2.10), my jednak zagramy nieco zachowawczo. Swoją drogą spotykają się dwie ciekawe drużyny: z wielkim potencjałem w ofensywie, za to z dziurawym liniami obrony.

SC Fryburg - VfB Stuttgart 2 (2.10) - 8/10 j.
Stuttgart nieoczekiwanie zaczął sezon od dwóch porażek. Po przerwie na mecze reprezentacji przyszła znakomita okazja, by się odkuć. Rywal słaby, czas  na przebudzenie podopiecznych Christiana Grossa.

1. FSV Moguncja 05 - 1. FC Kaiserslautern obie strzelą (1.67) - 6/10 j.
Interesujące ekipy, które pierwszorzędnie weszły w sezon i nie mają jeszcze nic do stracenia. Zapowiada się dobre i wyrównane widowisko. Moguncja u siebie w zeszłym sezonie spisywała się bardzo dobrze, Lautern z kolei ma w kadrze dobrych napastników. Zwłaszcza Lakić potwierdził w pierwszych dwóch meczach, że będzie wyróżniającą się postacią ligi.


Życzymy wysokich wygranych.

wtorek, 7 września 2010

eME: Niemcy - Azerbejdżan 6:1

Reprezentacja Niemiec nie patyczkowała się z rywalem z Azerbejdżanu i surowo złoiła go 6:1.

Wynik ani przez moment nie był zagrożony. Momentami spotkanie wyglądało jak trening, gospodarze zabawiali się nader kombinacyjną grą - ku uciesze tłumu zresztą. Miroslav Klose dołożył 2 kolejne trafienia (łącznie ma już 55, do lidera brakuje jeszcze 13), a ledwie 25-letni Lukas Podolski otworzył piątą dziesiątkę swoich goli dla kadry. Premierowe trafienie w koszulce z czarnym orłem na piersi zaliczył Holger Badstuber.

Lekki niesmak wzbudziło tylko honorowe trafienie dla gości, autorstwa Vaqifa Cavadova. Azer wykorzystał błąd w ustawieniu Manuela Neuera i pokonał go strzałem głową.

U gospodarzy zaszła jedna zmiana w porównaniu ze spotkaniem z Belgią. Miejsce Marcella Jansena na lewej obronie zajął Philipp Lahm, a tego na prawej zluzował Sascha Riether.

Wysokie zwycięstwo pozwoliło Niemcom objąć przodownictwo w tabeli grupy A. Wiceliderem jest Turcja, która wygrała z Belgią 3:2 (druga w eliminacjach bramka Hamita Altıntopa, dla gości dwa gole strzelił jego klubowy kolega z Bayernu, Daniel van Buyten). W tym roku czekają nas jeszcze dwie kolejki spotkań: na początku października Niemcy podejmą Turcję, a po kilku dniach pojadą do Kazachstanu.

Eliminacje Mistrzostw Europy 2012:
Niemcy - Azerbejdżan 6:1
Westermann 28, Podolski 45, Klose 45 i 90, Sadıqov 53-sam., Badstuber 86 - Cavadov 57

Niemcy: Neuer - Riether, Mertesacker (11' Westermann), Badstuber, Lahm - T. Müller (62' Marin), Khedira, Özil, Schweinsteiger (78' Cacau), Podolski - Klose

TABELA
MDrużynaMeczePunktyBramki
1.Niemcy267-1
2.Turcja266-2
3.Austria132-0
4.Belgia202-4
5.Azerbejdżan101-6
6.Kazachstan200-5

piątek, 3 września 2010

eME: Belgia - Niemcy 0:1

Zgodnie z przewidywaniami reprezentacja Niemiec od zwycięstwa zaczęła eliminacje XIV Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Trzeba jednak przyznać, że Belgowie postawili przyjezdnym trudne warunki, a w pierwszej połowie byli stroną przeważającą.

Bardzo aktywni w zespole gospodarzy byli Moussa Dembelé i Romelu Lukaku, zaś w środku pola niezgorzej poczynał sobie Marouane Fellaini. W pierwszych 45 minutach niemiecki bramkarz Manuel Neuer dwukrotnie musiał interweniować - raz z najwyższym trudem odbił piłkę po potężnym strzale z dystansu autorstwa wspomnianego Dembelé.

W drugiej połowie Niemcy osiągnęli przewagę, a tuż po wznowieniu gry objęli prowadzenie. Błąd w ustawieniu obrony wykorzystał Thomas Müller, który idealnie w tempo zagrał do niepilnowanego Miroslava Klosego. Supersnajper z Bayernu bez kłopotu pokonał znanego z występów w Borussii M'gladbach Logana Bailly'ego. Dla pochodzącego z Opola gracza był to gol nr 53 w kadrze - od liderującego Gerda Müllera dzieli go jeszcze 15 trafień.

Brązowi medaliści ostatnich Mistrzostw Świata do końca utrzymywali korzystny wynik, choć w 70. minucie mieli okazję do jego podwyższenia. Wprost cudowną kombinacyjną akcję z udziałem połowy drużyny mógł wykończyć Müller, jednak jego instynktowny strzał z bliska cudem obronił golkiper Belgów. Niemniej wymiana piłki między zawodnikami Nationalmannschaftu wzbudzić mogła jedynie złożenie się rąk do oklasków.

We wtorek domowy mecz z Azerbejdżanem. Liderem grupy A na razie Turcy, którzy wygrali w Kazachstanie 3:0, między innymi dzięki bramce grającego w Bayernie Hamita Altıntopa.

Eliminacje Mistrzostw Europy 2012
Belgia - Niemcy 0:1
Klose 51

Niemcy: Neuer - Lahm (k), Mertesacker, Badstuber, Jansen (46' Westermann) - T. Müller, Schweinsteiger, Özil (88' Cacau), Khedira, Podolski (70' Kroos) - Klose

Eliminacje XIV Mistrzostw Europy rozpoczynają się właśnie dziś

Za dwa lata o tej porze będziemy już znali Mistrza Europy. Turniej odbędzie się w czerwcu w Polsce i na Ukrainie, o czym wie prawie każde polskie dziecko. Najpierw jednak trzeba wyłonić 14 finalistów, którzy przystąpią do decydującej batalii o tytuł najlepszej ekipy kontynentu. W tym celu organizuje się eliminacje, w których uczestniczy również reprezentacja Niemiec. Dziś zmierzy się w Brukseli z Belgią, a we wtorek podejmie u siebie Azerbejdżan. Najbardziej wymagającym rywalem są oczywiście Turcy. Październikowy mecz z nimi w Berlinie będzie wielkim wydarzeniem - choćby z uwagi na kilkumilionową mniejszość turecką w RFN. Na razie publikujemy terminarz występów Nationalmannschaftu.

1. (3.09) Belgia (W), Bruksela
2. (7.09) Azerbejdżan (D), Kolonia
3. (8.10) Turcja (D), Berlin
4. (12.10) Kazachstan (W), Astana
5. (26.03) Kazachstan (D), Kaiserslautern
6. (3.06) Austria (W), Wiedeń
7. (7.06) Azerbejdżan (W), Baku
8. (2.09) Austria (D), Gelsenkirchen
9. (7.10) Turcja (W), Stambuł (?)
10. (11.10) Belgia (D), Düsseldorf